EVERYTHING.


Zdarzenie przyczynowo-skutkowe. Nic się nie dzieje bez powodu. Nie ma w naszym życiu miejsca na przypadek. Tak jak wszystko ma swój początek i koniec, tak i wszystko ma swój cel. Jesteśmy w pułapce. Żyjemy schematem. Jeśli się schylamy, to po to, by coś podnieść. Wszystko jest ze sobą w pewien sposób scalone. Niemal wszystko jest dwojakie. Istnieją pary, a potem ciąg par. Każde zdarzenie ma swoją przyczynę. Jedni twierdzą, że to łut szczęścia. Drudzy, że to dar z nieba. A Ja twierdze, że to nasze myśli. To one przyciągają niemal że wszystko to co znajduje się wokół nas. Przyciągają każdą rzecz i każdą osobę. Posiadać tą umiejętność i posługiwać się nią to coś niezwykłego. Jednak nie zapominajmy, że jesteśmy maluczcy i nie bawmy się w pana losu. Cuda nie mogą popadać w pychę. I czasem może nie myślmy tak intensywnie bo przyciągniemy pewien PROBLEM, a o tym PROBLEMIE może powinniśmy właśnie nie pamiętać






Dzisiaj zdjęcia z ostatniej sesji, która się składa z III części. Oto pierwsza z nich. Oczywiście na zdjęciach tak jak i ostatnio Ania M.
 sukienka - NO NAME / SH
wianek - robiony własnoręcznie / prowizorycznie


















DO NOT DO, DO NOT BE.


Nie róbmy niczego wbrew sobie. Nie bądźmy tacy jak tego inni od nas oczekują. Bądźmy sobą i się spełniajmy. Czyż nie lepiej żyć po swojemu? Schematy wyrzućmy przez okno i stwórzmy nowe. Swoje, własne, nasze. Utarte stereotypy? A po co to komu? Cieszmy się chwilą, minutą, sekundą. Wszystko przemija. Teoria wielkiego spisku dawno upadła. Tracą na wartości. A my bądźmy CUDOWNI. Nie ma nic lepszego niż ułożenie sobie życia po swojemu.






A dzisiaj na zdjęciach pojawia się ktoś inny dla odmiany. 

Modelka: Ania M.

link do mojego fb -> https://www.facebook.com/SandraBorowiecPhotography?ref=hl

Makijaż - moja zasługa

Bluzka - NO NAME/SH
Rekwizyt - stara rama okienna



 















DREAMS.




Bo największą wenę się ma o najmniej spodziewanej godzinie.



Niemalże najważniejszy czasownik pojawiający się w życiu każdego to "marzyć". Marzenia są i będą naszym nieodłącznym elementem. I są nie bez powodu. To właśnie one są tą machiną, która napędza nas do przodu. Dzięki nim dążymy do celu, który sobie wyznaczyliśmy. Marzenie może być też nadzieją. A nadzieja umiera ostatnia. To coś niesamowite i zarazem piękne. Bez marzeń tracimy część siebie. Tą wyjątkową cząstkę. Bo kiedy nie ma marzeń, nie ma człowieka. Marzenia są jak twarze. Bez nich, na każdym kroku mylono by ludzi na ulicy. A więc niech nikt nie porzuci tego. Marzenia też mogą być CUDOWNE.











Druga część zdjęć. Oczywiście tak jak ostatnio wykonała je Paulina. Link do jej bloga na końcu. Tym razem zabawa mąką.
Bluzka - MOHITO

Link do bloga Pauliny - http://paulinapietrzykphotography.blogspot.com/



OR A MIRACLE




Cześć wszystkim.
Może na początek kilka słów wyjaśnienia. Niektórzy może tak, a może jednak nie, mogą mnie znać z floga -> buringhope.flog.pl . Sporo tam pisałam i z pewnością kiedyś częściej pisałam. Jednak od bardzo dawna zaczęłam zastanawiać się nad blogiem, nad większym gronem czytelników. Minęło tak kilka miesięcy i OTO JESTEM. To co z pewnością będę z każdym wpisem chciała robić, to uświadamiać Was w tym, że powinniśmy być CUDOWNI. Nie mam zielonego pojęcia jak skleić dla Was ten początek i wydaje mi się, że powstaje powoli jeden wielki chaos. Z góry przepraszam i obiecuje mocne poprawienie się przy kolejnych. Do każdego wpisu będą dołączane zdjęcia. Tak, przeróżne zdjęcia czasem mojego autorstwa bo wolnej chwili często powracam do mojej pasji, którą ostatnimi czasy zaniedbuję, jak i te które robili niezwykli ludzie, których dobrze znam. Nie chcę też jakoś narzucać z góry, że wpisy będą regularnie, no bo nie będą. Po prostu nie ma takiej sił na ziemi, która dawała by mi pomysły na notkę, np. w każdą środę/piątek/sobotę. Dobra parę słów wstępu Wam przekazałam, a teraz przejdźmy do prawdziwego wpisu.





To tak bardzo zaskakujące, gdy człowiek którego dopiero poznaliśmy, którego pierwszy raz na oczy widzimy, którego imienia jeszcze nie wpisaliśmy w pamięć powie nam więcej o sobie niż my sami wiemy. Bo jednak człowiek nic o sobie nie wie. Albo po prostu nie dopuszcza do siebie tej myśli i stara się ją tak po prostu wymazać. Zetrzeć jak gumka ołówek. I udajemy, że o tym nie pamiętamy. Ba, no w sumie jak nie myślimy o czymś, to prędzej czy później ulatuje to. Jedynie wraca od czasu do czasu gdy coś albo też ktoś nam przypomni to. Jednak to już nie to samo. W życiu każdego był taki ktoś, kto był dla nas ważny. Kiedyś może i to bolało, a teraz jest on najbardziej na świecie obojętny. Mimo że to zabrzmi banalnie, to kiedyś ktoś mądry powiedział "czas leczy rany". Nie wolno chować nienawiści. Nie wolno wracać do złych chwil. Bo po co to rozpamiętywać i ograniczać miejsce na miłe wspomnienia. Myśli się o wspomnieniach jednak żyje się teraz. Czasem może wspomnienia powrócą, czasem może nawet się uśmiechniemy. Jednak serce już na samą tą myśl nie bije szybciej.
I bądźmy CUDOWNI pamiętając o tym wszystkim.










A dzisiaj zdjęcia autorstwa mojej ulubionej pani fotograf - Pauliny Pietrzyk, której więcej prac znajdziecie w linku który zostawię dla chętnych na samym dole. Jest to pierwsza część tej sesji, kolejna pojawi się przy następnym wpisie. Mówiąc więcej coś o tych zdjęciach, to zostały robione na moście Henrykowskim na Bliżynie, woj. Świętokrzyskie. 
- sukienka - MOHITO
- wianek - robiony własnoręcznie, prowizorycznie. 
Link do bloga Pauliny - http://paulinapietrzykphotography.blogspot.com/2015/08/podroze-soneczne.html