MOMENTARY. 



Świat jest o wiele mniejszy niż to się Nam wydaje. Chwile przepełnione radością zapadają w pamięć bardziej niż miniony rok. Natomiast chwile ulotne trwają znacznie dłużej. Odległość to nie tylko różnica kilometrów. Ją się da pokonać więc lepiej żebyśmy to nie My byli przez nią pokonani. Po co zastanawiać się nad zbędnymi rzeczami skoro każdą teorię można najzwyczajniej obalić. I nie ma rzeczy niemożliwych czy też sytuacji bez wyjścia. Wszystko da się obejść, chociażby tylnim wejściem. Nawet jeśli miało by być w ganku z drugiej strony ogródka. A wszystko co warte jest co najmniej więcej niż jeden uśmiech jest też warte poświęcenia. Bo czasem może i mówię zbyt dużo ale lepsze to niż żałować, że się czegoś nie powiedziało. Choć czasem cudowniej jest pewne sprawy w najzwyczajniejszy sposób przemilczeć. Siąść. Wyciszyć się. I wszystko uleciało


A na zdjęcia przyjdzie inna pora.




HYPERSENSITIVE.

Bo niektórym serce pęka. Bo niektórzy są nadwrażliwi.
Bo u niektórych nawet drobiazgi potrafią wywołać emocje. Czują więcej, cierpią bardziej.Nieszczęścia przychodzą nie tylko parami ale stadem. Niektórzy są inni, trochę tak jakby nie pasowali do tego świata. Włożeni w jeden worek z całym tym syfem. Oni się duszą i dławią. Próbują uciekać na miliony sposobów. Jednak nie ma ucieczki. Napełnieni strachem przed zbyt wielkim szczęściem. Zaniepokojeni tym co ich czeka. Pukanie od spodu dna jest bolesną monotonnością. Serce połamane na kilkaset tysięcy kawałków niemożliwych do poskładania. Nie ma łez jest obojętność. Uśmiech znika w zaszklonych oczach. Czy nie może zaistnieć równowaga ? Czy nie może być stabilnie ? Wahania są zbyt wielkie. Przechodzenie z jednego stanu w kolejny i tak w koło jest zbyt żmudne. Jest też okrutne. Niby jest dobrze, ale nie możesz się tym w pełni cieszyć, bo wiesz co zaraz nadejdzie. Słońce zza chmur wychodzi kiedy ma humor, zachodzi zaś jak ma kaprys. Emocjonalnie jest zbyt ciężko. Nie dźwigniesz tego na trzy palce. Cudowność polega na tym, że ma się największą wenę w największym cierpieniu.



Zaczynamy wprowadzać klimat.






 





HOMEGIRL.


Każdy wokół siebie ciągle słyszy o tym jak bardzo świat jest zniszczony. Sami się do tego przyczyniamy niemal codziennie. Jednak co bardziej zaskakujące to my jesteśmy truciznami rujnującymi to co wokół nas się znajduje. Jesteśmy podli, zepsuci, aroganccy. Czujemy zbyt mocno, widzimy zbyt wiele. Puści w środku, mimo ogromu uczuć. Pozbawieni wnętrza mimo wciąż bijącego serca. Nie jesteśmy idealni, bo nikt nie jest. Często słowo ludzkie rani bardziej niż cios. Raniąc siebie nawzajem niszczymy się. Zamknięci w sobie odtrącamy pomoc innych mimo tego, iż w głębi siebie zwijamy się bólu. Teoria atrybucji jest błędna. To nie świat jest zepsuty,  to od człowieka wychodzi cale to zło. To on tworzy podstawę od której ono wychodzi. Nie warto żyć tylko po to by przetrwać. Żyjmy że względu na to by coś przeżyć, wynieść, zdobyć. Walczmy o to co najważniejsze nie skupiajmy się na nonsensach. Na najwyższym szczeblu mojej hierarchii jest miłość. Bo jest ona pociągiem napędzającym do działania. W obronie za ludźmi których się kocha i szanuje stoi się zawsze. Nie odpuszczajmy! Walczmy nie krzywdząc przy tym innych. Nie niszczmy sobą świata. Czasem lepiej nic nie słyszeć, nic nie widzieć, a tym bardziej nic nie czuć.
A przecież w teorii CUDA nie powinny wydalać trującego jadu.



Czasem nawet nie trzeba wychodzić z pokoju.

-słaba reklama herbaty :)








26.10.2015r.







PROSAICALLY.


Z pewnymi faktami należy się pogodzić. Z sobą możemy robić co chcemy byle by nie wychodzić poza granice moralności. Nie da się nikogo zmienić wbrew jego woli. Mimo wysiłku starań i miliona prób. Musimy pewne sprawy zaakceptować. Jednak upartość ludzka jest specyficzna. Nadal mamy nadzieje, nadal czekamy. Gdy słyszymy "nie" nie akceptujemy tego. W naszej podświadomości rodzi się przypuszczalnie przeciwstawne "a może jednak". Szukamy innej furtki. Oczekiwania nie maleją. A nasze prośby z nutką błagania słane są gdzieś tam wysoko do góry licząc na pozytywne rozpatrzenie. Ludzie są różni. Gdy jesteś delikatny życie dołoży Ci podwójnej dawki zmartwień. Przez to ludzie tłuką się jak porcelanowe filiżanki. Najpierw subtelna lala ze szkła. Następnie milion rozproszonych kawałków. Byle by nie przeżyć zawodu godzimy się na zestaw oferowany przez życie. Nie wybieramy, nie przebieramy, nie marudzimy. Jeśli czegoś bardzo pragniemy jesteśmy gotowi na wszelkie przeciwności. Przechodzimy od najgorszego do najlepszego. Czekamy. Walczymy. Czekamy. Działamy. Czekamy. I tak kilka razy pod rząd. Czasem mamy ochotę odpuścić, poddać się. Jednak cele lubią się przypominać. A nawet niekiedy potrafią motywować do działania. Jeśli jest bardzo źle i czujemy, że dotykamy dna nadchodzi dobro i podnosimy się. I znowu jesteśmy szczęśliwi na swój sposób. Tak w kółko bez zmian, monotonnie oraz CUDOWNIE.




Zdjęcia mojego autorstwa - zabawa ze zbożem, krakowsko, ale przyziemnie.











Nowa Huta Plac Centralny im. R.Regana 10.10.2015r.

DIFFERENCES.



Każdy człowiek jest inny. Nie ma dwóch takich samych osób. Są to tylko te same twarze. Nie ma zgodności serologicznej. Charaktery są różne, ludzie są różni. Są ich setki, tysiące, jak odcieni kolorów. Możemy się do kogoś upodobnić, ale nigdy nie będziemy tacy sami. Bo aby być identycznym nie może się w nas różnić nawet najmniejsza cząsteczka. A jest to niemożliwe pod każdym i naukowym względem. Zaakceptujmy swe różnice, bo to one nas łączą. Bądźmy otwarci na zmiany. Wygrywajmy z przeciwnościami. Osoby, które odeszły zostaną tylko w naszej pamięci. Jednak spotkamy kiedyś lepsze różnic. Trafimy na lepsze CUDA.





Wpis z dość sporym opóźnieniem z powodu przeprowadzki do Krakowa.
Na zdjęciach bardzo tradycyjnie, Ania M. część II. Już niedługo powinny pojawić się zdjęcia z nowego miejsca :) 
sukienka - NO NAME / SH























EVERYTHING.


Zdarzenie przyczynowo-skutkowe. Nic się nie dzieje bez powodu. Nie ma w naszym życiu miejsca na przypadek. Tak jak wszystko ma swój początek i koniec, tak i wszystko ma swój cel. Jesteśmy w pułapce. Żyjemy schematem. Jeśli się schylamy, to po to, by coś podnieść. Wszystko jest ze sobą w pewien sposób scalone. Niemal wszystko jest dwojakie. Istnieją pary, a potem ciąg par. Każde zdarzenie ma swoją przyczynę. Jedni twierdzą, że to łut szczęścia. Drudzy, że to dar z nieba. A Ja twierdze, że to nasze myśli. To one przyciągają niemal że wszystko to co znajduje się wokół nas. Przyciągają każdą rzecz i każdą osobę. Posiadać tą umiejętność i posługiwać się nią to coś niezwykłego. Jednak nie zapominajmy, że jesteśmy maluczcy i nie bawmy się w pana losu. Cuda nie mogą popadać w pychę. I czasem może nie myślmy tak intensywnie bo przyciągniemy pewien PROBLEM, a o tym PROBLEMIE może powinniśmy właśnie nie pamiętać






Dzisiaj zdjęcia z ostatniej sesji, która się składa z III części. Oto pierwsza z nich. Oczywiście na zdjęciach tak jak i ostatnio Ania M.
 sukienka - NO NAME / SH
wianek - robiony własnoręcznie / prowizorycznie


















DO NOT DO, DO NOT BE.


Nie róbmy niczego wbrew sobie. Nie bądźmy tacy jak tego inni od nas oczekują. Bądźmy sobą i się spełniajmy. Czyż nie lepiej żyć po swojemu? Schematy wyrzućmy przez okno i stwórzmy nowe. Swoje, własne, nasze. Utarte stereotypy? A po co to komu? Cieszmy się chwilą, minutą, sekundą. Wszystko przemija. Teoria wielkiego spisku dawno upadła. Tracą na wartości. A my bądźmy CUDOWNI. Nie ma nic lepszego niż ułożenie sobie życia po swojemu.






A dzisiaj na zdjęciach pojawia się ktoś inny dla odmiany. 

Modelka: Ania M.

link do mojego fb -> https://www.facebook.com/SandraBorowiecPhotography?ref=hl

Makijaż - moja zasługa

Bluzka - NO NAME/SH
Rekwizyt - stara rama okienna



 















DREAMS.




Bo największą wenę się ma o najmniej spodziewanej godzinie.



Niemalże najważniejszy czasownik pojawiający się w życiu każdego to "marzyć". Marzenia są i będą naszym nieodłącznym elementem. I są nie bez powodu. To właśnie one są tą machiną, która napędza nas do przodu. Dzięki nim dążymy do celu, który sobie wyznaczyliśmy. Marzenie może być też nadzieją. A nadzieja umiera ostatnia. To coś niesamowite i zarazem piękne. Bez marzeń tracimy część siebie. Tą wyjątkową cząstkę. Bo kiedy nie ma marzeń, nie ma człowieka. Marzenia są jak twarze. Bez nich, na każdym kroku mylono by ludzi na ulicy. A więc niech nikt nie porzuci tego. Marzenia też mogą być CUDOWNE.











Druga część zdjęć. Oczywiście tak jak ostatnio wykonała je Paulina. Link do jej bloga na końcu. Tym razem zabawa mąką.
Bluzka - MOHITO

Link do bloga Pauliny - http://paulinapietrzykphotography.blogspot.com/