Każdy wokół siebie ciągle słyszy o tym jak bardzo świat jest
zniszczony. Sami się do tego przyczyniamy niemal codziennie. Jednak co bardziej
zaskakujące to my jesteśmy truciznami rujnującymi to co wokół nas się znajduje.
Jesteśmy podli, zepsuci, aroganccy. Czujemy zbyt mocno, widzimy zbyt wiele. Puści w środku, mimo ogromu uczuć. Pozbawieni
wnętrza mimo wciąż bijącego serca. Nie jesteśmy idealni, bo nikt nie jest.
Często słowo ludzkie rani bardziej niż cios. Raniąc siebie nawzajem niszczymy
się. Zamknięci w sobie odtrącamy pomoc innych mimo tego, iż w głębi siebie zwijamy się bólu. Teoria atrybucji jest błędna. To nie świat jest zepsuty, to od człowieka wychodzi cale to zło. To on
tworzy podstawę od której ono wychodzi. Nie warto żyć tylko po to by przetrwać.
Żyjmy że względu na to by coś przeżyć, wynieść, zdobyć. Walczmy o to co
najważniejsze nie skupiajmy się na nonsensach. Na najwyższym szczeblu mojej
hierarchii jest miłość. Bo jest ona pociągiem napędzającym do działania. W
obronie za ludźmi których się kocha i szanuje stoi się zawsze. Nie
odpuszczajmy! Walczmy nie krzywdząc przy tym innych. Nie niszczmy sobą świata. Czasem lepiej nic nie słyszeć, nic nie widzieć, a tym bardziej nic nie czuć. A
przecież w teorii CUDA nie powinny wydalać trującego jadu.
Czasem nawet nie trzeba wychodzić z pokoju.
-słaba reklama herbaty :)
26.10.2015r.
PROSAICALLY.
Z pewnymi faktami należy się pogodzić. Z sobą możemy robić co chcemy byle by nie wychodzić poza granice moralności. Nie da się nikogo zmienić wbrew jego woli. Mimo wysiłku starań i miliona prób. Musimy pewne sprawy zaakceptować. Jednak upartość ludzka jest specyficzna. Nadal mamy nadzieje, nadal czekamy. Gdy słyszymy "nie" nie akceptujemy tego. W naszej podświadomości rodzi się przypuszczalnie przeciwstawne "a może jednak". Szukamy innej furtki. Oczekiwania nie maleją. A nasze prośby z nutką błagania słane są gdzieś tam wysoko do góry licząc na pozytywne rozpatrzenie. Ludzie są różni. Gdy jesteś delikatny życie dołoży Ci podwójnej dawki zmartwień. Przez to ludzie tłuką się jak porcelanowe filiżanki. Najpierw subtelna lala ze szkła. Następnie milion rozproszonych kawałków. Byle by nie przeżyć zawodu godzimy się na zestaw oferowany przez życie. Nie wybieramy, nie przebieramy, nie marudzimy. Jeśli czegoś bardzo pragniemy jesteśmy gotowi na wszelkie przeciwności. Przechodzimy od najgorszego do najlepszego. Czekamy. Walczymy. Czekamy. Działamy. Czekamy. I tak kilka razy pod rząd. Czasem mamy ochotę odpuścić, poddać się. Jednak cele lubią się przypominać. A nawet niekiedy potrafią motywować do działania. Jeśli jest bardzo źle i czujemy, że dotykamy dna nadchodzi dobro i podnosimy się. I znowu jesteśmy szczęśliwi na swój sposób. Tak w kółko bez zmian, monotonnie oraz CUDOWNIE.
Zdjęcia mojego autorstwa - zabawa ze zbożem, krakowsko, ale przyziemnie.
Nowa Huta Plac Centralny im. R.Regana 10.10.2015r.
Fotografia nie jest związana z patrzeniem, lecz z czuciem. Jeżeli nie czujesz nic w tym, na co patrzysz, nigdy nie uda ci się sprawić, aby ludzie patrząc na twoje zdjęcia, cokolwiek odczuwali.